Zaczynasz ćwiczyć? Przekonaj, że to normalne

Teraz jest znacznie łatwiej, bo moda na bieganie i inne aktywności fizyczne sprawia, że coraz więcej osób – także w średnim wieku – zaczyna ćwiczyć. Ale dla naszej drugiej połówki może się wydawać podejrzane, że tak nagle zaczyna zależeć nam na sylwetce i sprawności fizycznej. Jak przekonać, że nie ma to nic wspólnego z romansem?

Moda sprzyja kochankom, bo na ulicach i w parkach jest obecnie mnóstwo osób, które biegają, korzystają z siłowni zewnętrznych czy wielu innych możliwości, sprzyjających poprawie naszej sprawności fizycznej. Jeszcze kilka lat temu osoby w średnim wieku spotykane na bieżniach, w siłowniach czy ćwiczące w parkach, budziły zdziwienie i ukradkowe spojrzenia pozostałych. Dziś to norma. I całe szczęście, bo będzie Ci łatwiej uniknąć trudnych pytań.

Z reguły na początku romansu zaczyna nam zależeć na kondycji fizycznej i lepszym wyglądzie. Nic dziwnego, chcemy się podobać, a przy tym być bardziej aktywni – i nie chodzi tylko o możliwości podczas łóżkowych wygibasów, ale generalnie więcej siły na spędzanie razem czasu na różne sposoby. A do tego niezbędne są ćwiczenia fizyczne, więc niezależnie od wieku rozpoczynamy przygodę z siłownią, aerobikiem czy bieganiem.

I pojawia się kłopot, bo nasza druga połówka zazwyczaj jest zdziwiona, że nagle zaczęło nam zależeć na kondycji. Może więc zrobić się podejrzliwa. Aby temu przeciwdziałać, należy mieć wcześniej przygotowaną wymówkę. Stwierdzenie, że „wszyscy biegają” może nie wystarczyć. Muflirt na siłownisi być konkret, a do takich można np. zaliczyć darmowy karnet na siłownię, który dostaliśmy w pracy. To coraz częstszy z profitów pozapłacowych, a dynamicznie rozwijający się program Benefit sprawia, że mamy wiele możliwości do wyboru. „Podarowana” karta nie może się przecież zmarnować.

Kolejnym rozwiązaniem jest rywalizacja. Endomondo lub inne aplikacje na smartfony, które mierzą przebyty dystans, spalone kalorie czy też czas treningu to tylko jedna z opcji. Można nawet pokazać jak to wygląda, przekonać że motywuje, czy wręcz zachęcić do stosowania. Inna sprawa to zakład z kolegą czy koleżanką. Najlepiej znaną drugiej osobie. Zakład oczywiście może być całkowicie realny, ważne by nie eksponować, a najlepiej ukryć to, że byliśmy jego pomysłodawcą. Wymyślamy więc cel, jakim będzie na przykład przebiegnięty dystans, spalone kalorie czy inne wymierne rzeczy, i możemy ćwiczyć do woli, realizując swoje własne cele. No i jeszcze możemy na tym wygrać – bo zakład może opiewać na konkretną sumkę dla zwycięzcy, a zakładając, że motywacji nam nie zabraknie – na pewno będziemy faworytem.

5 (100%) 9 głosów

2 komentarze

  • – Co to za koleżanka?
    – Aaaaaa, jakaś z Endomondo?
    – No tak, wysportowana…
    – No co Ty, paszczur z pracy 🙂

    I więcej pytań już nie ma, a ja robię swoje 😀

    Odpisz
  • Teraz na szczęście to już nie jest problem, bo wszyscy naokoło biegają i chodzą na fitness. Naprawdę trzeba się starać żeby ktoś połączył to z romansem, zwłaszcza że można łatwo ściemnić, że robi się to dla drugiej połówki. I to dla niej/ dla niego będzie to wysportowane muskularne ciało, bo przecież nikt inny nie ma dostępu.

    Odpisz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *